“Małe tęsknoty, krórkie tęsknoty, znaczące prawie tyle co nic.

Nagłe i szybkie serca łopoty, ktoby nie znał ich.

Małe tęsknoty, ciche marzenia, zwiewne jak obłok, kruche jak dym,

Nieodgadnione w nas duszy westchnienia, ktoby tam nie znał ich.”

W. Trzciński

Śpiewała rewelacyjnie Krystyna Prońko. Szkoda, że jej nie słychać w radio, czy TV.

Medytacja codzienna.

Tęsknię za możliwością  rozwoju swoich pomysłów i ich realizacją z podobnymi pasjonatami.

Za chwilami, gdy musiałam przytrzymywać słowa, by za nimi nadążyć.

Tęsknię za byciem w związku jak para moich przyjaciół. Ona twierdzi, że potrafi nadal ją rozśmieszyć każdego ranka.

Tęsknie za wspólnymi rozmowami o filmach, muzyce, ludziach. Za wypadami na narty i wyprawami do lasu.

Tęsknię za psem i wspólnymi kolacjami.

Tęsknię za wyrażaniem swojego podziwu i dostrzeganiem uznania w oczach.

A jeśli nawet tego nie będzie, to tęsknię za tym, żeby mieć pewność, że jest na tym świecie ktoś, do kogo mogę zadzwonić bez zmieszania, że wkraczam w jego rzeczywistość, naruszam prywatność, się narzucam. Że jest ktoś, kto do mnie zadzwoni, bo myśli, tęskni i chce, abym już wróciła.

Czy to są tęsknoty za duże, by mogły sie spełnić?

Advertisements