Młoda nie odzywa sie do mnie już drugi dzień. Właściwie odzywa się do mnie tylko wtedy, kiedy jest pytana, albo kiedy jest konieczne. W powietrzu zawisła niewidzialna linia wysokiego napięcia. Ostatnia wymiana zdań miedzynami była w historyczną niedzielę, kiedy matka i ja pomagałyśmy jej dorastać. Musiało ja zaboleć to, co wtedy ode mnie usłyszała. Z matką poszłpo gładko, troche krzyku, połajanki, żadnych konsekwencji. Kiedy weszła do mnie i przepraszała, powiedziałam, że to co zrobiła było albo głupie, albo okrutne i sama ma sobie wybrać. Teraz, kiedy o tym myślę nie dam sobie ręki uciąć, czy powiedziałam dokładnie tak jak cytuję. Może powiedziałam, a może nie? Może teraz tak chcę pamiętać? Może powiedziałam tak, jak pamiętam, a ona mogła usłyszeć, że jest głupia albo okrutna.

Co z tego, że miałam rację. Teraz jestem ukarana milczeniem. Ona chyba tak długo może. Ciekawe, czy wie, jaka to jest okrutna broń?

“Milczenie jest najbardziej tępym ze wszystkich narzędzi. Zdaje się  walić w ciebie obuchem. Wbila sie coraz głębiej i głębiej w poczucie winy. Sprawia, że głos wewnętrzny oskarża cię bardziej gwałtownie niz byłby to zrobić głos z zewnątrz.”

Erica Jong

Sprawdzę, co ja czuję. Postaram się poodzielać zachowania i moje myśli. Większość uczuć to wynik własnych interpretacji zdarzeń. Zatem, pokolei:

Kiedy ona milczy, czuję przykrość i zaniepokojenie.

Kiedy pomyślę sobie, co jej powiedziałam mam poczucie słuszności.

Kiedy pomyślę co mogła usłyszeć odczuwam niepokój, czy na pewno powiedziałam, to, co pamiętam., czyli oddzieliłam osobę młodej od jej zachowania.

Trudna sprawa. Nie będę w tym wypadku eksperymentować z komunikatami NVC. Wydają mi się sztuczne, nie oswojone. Jak ją znowu zapytam, czego potrzebuje, to powie, że nie wie. To lepiej zrobię po swojemu.

 

 

Advertisements