Odczuwanie wdzieczności a jej wyrażanie to dwie różne sprawy. Przyzwyczailiśmy sie wyrażać ją przy pomocy upominków czekoladek, zapłaty. Są jeszcze tacy, którzy potrafią odwdzięczyć się wtedy, gdy nadchodzi gorszy czas. Spotkałam też ludzi, którzy nie chcą mieć zobowiązań, więc szybciutko dają za przysługę małe co nieco. Tak, żeby tylko zdjąć z pleców ciężar zależności i krzyk sumienia.

Najtrudniej przychodzi zamiana wdzięczności na słowa. Pojawia się skrępowanie, zagubienie i niepewność. O czym tu mówić. Przecież wszystko jasne. Pomaga przytulenie i spojrzenie głęboko w oczy.

Do sprawnego funkcjonowania potrzebujemy miec poczucie przewidywalności. W mojej rodzinie od pewnego czasu powtarzane jest zdanie zasłyszane w jakimś filmie – “Wszystko pod kontrolą”. Pomaga nam ogarniać lęki i niepokoje.

Szykowałam się do drogi. W nocy ładowałam akumulator, żeby samochód  rano odpalił. Niestety, nie dał rady.   Zablokowały się również hamulce. I wtedy pojawili sie niespodziewani goście. Przywieźli drewno, mimo, że nikt nie zamawiał. Poczuwali sie do wdzięczności. Pomyśleli kiedy i jak. To wielka sztuka. Przy okazji mnie kapnęło troche szczęścia. Wymienili akumulator, odblokowali koła.

Splot okoliczności?

Może tak, moze nie. Zauważyłam, że moja wdzięczność do ludzi zaczęła mieć zupełnie inny, głęboki wymiar w chwili, gdy za działaniami ludzi zaczęłam dostrzegać tajemnicze, a jednak sensowne sploty zdarzeń.

Nie chcę przez to powiedzieć, że te zbiegi okoliczności dotyczą tylko dobrych chwil. Moja rodzina ma za sobą różne życiowe tragedie. Zarówno w tym wypadku znoszenie tego ciężaru jest łatwiejsze, bo nie jest przywiązane do konkretnego człowieka. Wtedy można uniknąć wyniszczających emocji, jak nienawiść, zawiść i uznać nasze ludzkie uwikłanie w dawne wydarzenia ukryte w historii rodów.

Znoszenie tego ciężaru jest łatwiejsze, kiedy odrywam sie od własnego Ja. Ja nieustannie domaga sie “Ja chcę…”, “Ja muszę..”. Kiedy Ja znajduje sie we właściwym miejscu, kiedy uznaje własną ograniczoność i skończoność oraz obecność innych, wszystko staje sie łatwiejsze, wszysto staje się prostsze.

Szczególnie pomocne okazało się to, kiedy zrezygnowałam z pomysłu na to, jak maja żyć inni, dorośli ludzie. Dzięki temu ilekroć spotyka mnie coś miłego, przychodzi zaskoczenie i radość, które torują drogę głębokiej wdzięczności do ludzi i Temu Co Nienazwane (Miłująca Dobroć, Siła Wyższa, Los, Bóg…) Zawsze wtedy mam dostęp do Wielkiej Tajemnicy, która tak zechciała poukładać sploty zdarzeń, by ułatwic mi funkcjonowanie.

Lubię czytać Lema. Wiem, że odrzuca on wiarę w istnienie świata transcendentnego. Według niego światem żądzi przypadek i ewolucja.

Jest mi lepiej od czasu, gdy myślę inaczej. Jednak dostęp do tej wiedzy wymagał ode mnie wielkiego wysiłku i zgody na to, że zechcę sie ukorzyć, uznac własną niemoc, jeżeli nie chcę dać się pożreć nienawiści.

 

Advertisements