Już zapomniałam jak radzić sobie ze stratą? Wystarczyło posłuchać Fado, odnaleźć Leonarda Coena. Każdą nutę przenika tęsknota, w mojej duszy wreszcie znajduje się miejsce by poczuć ból, mogę być smutna, ukołysać żal. Mogę otulać siebie ramionami i odpłynąć, poza czas, poza miejsce, poza świat. Najbardziej boli ciało, niedokarmione, opuszczone, zaskoczone. Nie wiedziało, że tak głodne jest dotyku, przytulenia, nie wiedziało, że zostaje pozbawione prawa do czucia ciepła, bliskości, posiadania w zasięgu ręki dotyku na chwilę, na dłużej, na tyle ile potrzeba. Teraz zwija się z bólu i wyje zatracając się w skowycie. Odszedł na zawsze. Jest muzyka i słowa, mogę dalej żyć….